niedziela, 15 września 2013

26. W tym czasie będę się z Tobą całował.

        Trzymać w ramionach kogoś najważniejszego. Nie tylko osobę. Trzymać w ręka czyjeś życie. Powodować, że druga osoba staje się słaba i jednocześnie silna.
Chciałbym dać jej ukojenie, spokój. Poznań jej duszę. Tak trudno jest kochać. Chciałbym żeby jej głos był światłem które wskaże nam drogę. Tylko ona jest życiem dla mojej duszy. Jest moim celem. Jest moim wszystkim.
Nawet jeśli pociągniesz mnie na samo dno. Złamiesz mi serce ja zostanę. Jesteś wszystkim czego pragnę. Czego teraz potrzebuje. Ciepłego dotyku Twojej skóry. Bicia serca. Chce słyszeć, ze ciągle bije. Nie pozwolę mu przestać. Chce żebyś była początkiem i końcem. Chce skończyć to z Tobą.
Chce walczyć z przeznaczeniem. Nawet jeśli za późno na przeprosiny. Chce po prostu być.
        Trzymałem ja w moich ramionach. Była tak delikatna. Była moja. W tych kilku minutach była tylko moja.
Czułem jak jej ciało zaczyna lekko drżeć.
-Chyba wystarczy. - powiedziałem i podpłynąłem z dziewczyną do brzegu basenu.
-Zimno mi.- Powiedziała Emily. Jej usta były lekko sine.
-Nie wiem czy Louis uwierzy jeśli powiemy mu, ze przez przypadek wpadliśmy do basenu.
-Jakoś mi na tym nie zależy. - powiedziała dziewczyna.
Wyszliśmy z basenu. Duże krople wody spływały po naszych ciałach
-Chodź znajdziemy Lou. - powiedziałem i ruszyłem w głąb domu gdzie właśnie w tej chwili odbywała się impreza.
Szliśmy zostawiając za sobą mokre ślady. Emily zgrzytała zębami z zimna.
-To Twoja wina...-- Bałem się tego co usłyszę. Myślałem, ze kolejny raz mnie odtrąci.- Przez Ciebie będę chora. - dokończyła Emily. - Ja poczułem ulgę słysząc te słowa.
- Trudno. Nie pójdziesz do szkoły
-Ja nie chce iść do tej szkoły. - A kto chce pomyślałem.
-Ja też o tym nie marze.
-Ja mowie serio Harry. Chyba chce zmienić szkole. - Zatrzymałem się i popatrzyłem na dziewczynę stojąca kilka kroków przede mną.
-Na jaką?
-Na inna.
-Dlaczego?
-Bo nie dam rady tam chodzić. Ty tam chodzisz to wystarczający powód. Nie chce żeby inni patrzyli na mnie z litością albo jak na wariatkę.
-Długo nad tym myślałaś?- powiedziałem ironicznie.
-Na poważnie dopiero wtedy gdy wrzuciłeś mnie do basenu.
-Dlaczego do cholery uciekasz? - Podniosłem głos co nie było dobrym rozwiązaniem.
-Przestań! Wiesz dlaczego to robię. Gdyby nie ty to nigdy nie...
-No co, Emily? Gdyby nie ja? Zawsze mnie obwiniasz! Pomyślałaś o tym, ze może mad dosyć za tobą biegać? Męczy mnie to, ze jesteś tak bardzo pokrzywdzona.
-Słucham?
-To co słyszałaś. Nie jesteś jedyna. Biedna skrzywdzona Emily. -Zabolało. Chyba nie tylko Emily ale i mnie.
-Jeśli nasze relacje maja ograniczać się do wiecznych kłótni to wybiorę szkole na jakimś lodowcu.
-Zawsze to jakieś relacje. Rozmawiamy, a to już postęp -Emocje jakby opadły. Przynajmniej na chwile. Poczułem ulgę.
-Nadal jest mi zimno.- Powiedziała Emily.
-To chodź.
Doszliśmy do salonu gdzie impreza z kilku znajomych stała się impreza na całe osiedle.
-Zaczekasz? Znajdę Lou. - Powiedziałem i zacząłem szukać wzrokiem przyjaciela.
- Jasne. - powiedziała.
-Chrzanić to. Jedziemy stąd?- Zapytałem.
-Tylko ciekawe jak?
-Samochodem.
-Szkoda, że nikt nie jest trzeźwy.
-Ja jestem. Nie piłem.
-Serio? - Emily zrobiła zdziwioną minę.
-Nie patrz tak na mnie.
Emily nic nie powiedziała tylko zaczęła przepychać się przez tłum. Ludzie nawet nie zwracali uwagi na to jak wyglądamy. Sami nie wyglądali lepiej.
Wyszliśmy na zewnątrz. Zimny wiatr powodował dreszcze.
-Gdzie masz ten samochód zamarznę. - powiedziała Emily pocierając rekami ramiona.
-Przyzwyczajaj się do tego lodowca.
-Wiesz co. Rozmyśliłam się. Nigdzie nie jadę.- Powiedziała Emily i poszła w kierunku podjazdu gdzie były zaparkowane samochody.
-Chcesz iść do domu?
-Tak! - krzyknęła nawet się nie odwracając.
Pokręciłem głową. Niedowierzaniem jak można być tak upartym. Jeszcze raz spojrzałem na oddalająca się Emily i na tłum ludzi przed domem. Dostrzegłem Zayna, który stoi z jakąś dziewczyna i pali papierosa. Kolejny raz spojrzałem w stronę Emily. Nie było jej. Kilka szybkich kroków i znalazłem dziewczynę oparta o samochód.
-Znalazłaś.
-Co?
-Samochód. Wsiadasz? Otworzyłem drzwi od strony pasażera.
-Oj zamknij się.
Dziewczyna wsiadła do samochodu. Zamknąłem za nią drzwi i zrobiłem to samo. Nie patrzyła na mnie. Kolejny raz zgrywała obrażona księżniczkę. Patrzyła w przestrzeń za oknem. Nie było późno ale na zewnątrz było już ciemno. Świeciło kilka latarni.
Jej szczęka lekko drżała. Chciałem włączyć ogrzewanie jednak w tej samej chwili Emily chciała włączyć radio. Dotyk jej zimnej dłoni sprawił, ze pomiędzy nami przeszła niewidoczna iskra.
Dziewczyna szybko zabrała dłoń.
-Przepraszam. - powiedziała.
-Ludzie maja głupi zwyczaj przepraszania za wszystko.
-Jeśli uważasz, ze przepraszanie jest głupie.- Powiedziała dziewczyna nadal wpatrując się okno.
-Nie o to miałem na myśli Emily.
-Nigdy nie masz tego na myśli.
-Chcesz jechać obrażona przez następne trzydzieści minut?- Zapytałem.
-Taki mam zamiar.
-Może wyjaśnimy sobie wszystko co?
-Ile razy mamy sobie wszystko wyjaśniać Harry? Ja już nie mam na to siły.- Emily na mnie spojrzała.
-To czego ty chcesz co? Ja tez już nie mam siły się w to bawić. Cały czas jest źle. Próbujemy być razem jest źle. Próbujemy się ignorować jest jeszcze gorzej.
-Co to za różnica. - Powiedziała.
-Tobie na czymś kiedyś zależało?
- A ty jesteś moim pieprzonym psychologiem?
-Tak jestem przez najbliższe 20 minut.
 -A co się stało z tymi 10 minutami?
-W tym czasie będę się z Tobą całował.
-Słucham?- Emily popatrzyła na mnie wzrokiem pełnym niedowierzania. Przy tym lekko się uśmiechnęła. Na jej bladych policzkach pojawiły się drobne rumieńce.
-Brawo jakaś reakcja. Zawstydziłem Cię to nowość.
-Lepiej uważaj na drogę.
-Emily słyszysz?
-Co?
-Rozmawiamy. - Powiedziała i szeroko się uśmiechnąłem. Dziewczyna przewróciła oczami.
-Bardzo ciekawe mamy tematy.
-Podoba Ci się Zayn?
-Słucham?- Zapytała dziewczyna.
-Czy podoba Ci się Zayn? Po prostu odpowiedz. Nie pytam czy go kochasz.
-Podoba. Pasuje Ci ta odpowiedz?- Nawet nie wiesz jak bardzo nie. Pomyślałem.
-Podoba Ci się Louis?
-To jest jakaś nowa gra? Głupia.
-Pytam.
-Może ja tez mam jakieś pytania. - Powiedziała dziewczyna.
-Okej pytanie za odpowiedz. - Takie zasady mi pasowały.
-Dlaczego Caroline? - Tego pytania się nie spodziewałem. Popatrzyłem katem oka na Emily, która wyglądała na bardzo zrelaksowaną.
- Jakiej odpowiedzi oczekujesz?
-Szczerej. Boże Harry pytam się tylko dlatego, ze zapytałeś o Zayna.
-Była dobra w łóżku tylko tyle. - Popatrzyłem na Emily, której ta odpowiedz najwyraźniej najmniej dotknęła. Byłem ciekawy na jak wiele mogę sobie pozwolić w dalszych pytaniach. Teraz moja kolej. Balem się teraz tylko odpowiedzi.
-Przespałaś się z Zaynem?
-Nie. - Szybka odpowiedź.
-Zapytałabym się z iloma dziewczynami spałeś ale myślę, ze nie jest to mała liczba.
-To głupie. Rozmawiamy o seksie jakby nie było innych tematów. - Dowiedziałem się wszystkiego czego chciałem.
Czułem ulgę jak również czułem się winny. Myślałem, że Zayn tak po prostu wykorzysta to wszystko. Okazał się być lepszym przyjacielem niż ja. Jeśli w ogóle można było nazwać to coś pomiędzy nami przyjaźnią. Zawsze było dziwnie. Czasami za bardzo. Tylko przez te wszystkie cholerne lata byliśmy razem. Nawet jeśli nie jako para. Byliśmy. Ja i Emily. Wszystko się spieprzyło. Czas tego nie naprawi. My tez nie.
- Opowiedziałbym jakiś żart ale to Louis jest mistrzem. - powiedziałem przerywając cisze.
-Dobraliście się co?
-Kto?
-Wy wszyscy. -powiedziała Emily.
-Są jak bracia. Zawsze mogę na nich liczyć i czasami potrafią postawić mnie do poziomu.
-To ładne.
-Co?- zapytałem.
-To jak o nich mówisz.
-Jesteś taka... taka.. - Próbowałem znaleźć odpowiednie słowo w swojej głowie.
-Jaka? Żałosna?
-Nie! Dalej płaczesz na filmach?
-Tonę we łzach. - Powiedziała ironicznie Emily.
-Serio się pytam.
- Ryczę, to się nie zmieniło
-A co się zmieniło? - Emily wyglądała jakby nad czymś myślała.
-Zmieniło się to, że spotykam się z chłopakiem. -Otworzyłem szerzej oczy i popatrzyłem na dziewczynę.
-Tylko się nie popłacz- powiedziała i wrednie się do mnie uśmiechnęła.
-Widzisz te łzy?- Zapytałem i odnalazłem dłoń Emily na jej kolanie. Mocniej ja uścisnąłem. Próbowałem się skupić na dalszym prowadzeniu samochodu. Emily wzięła pewniej moja dłoń i splotła nasz palce. Dalsza drogę spędziliśmy bez rozmów. Radio cicho grało jakieś przeboje. Emily zamknęła oczy. Zasnęła. Nie chciałem jej budzić. Zaparkowałem na podjeździe pod moim domem. Wysiadłem z samochodu. Otworzyłem drzwi od strony pasażera i delikatnie wyciągnąłem Emily. Była taka drobna. Była moja. Cała w moich ramionach.Udało mi się wyciągnąć kluczyki z kieszeni. Otworzyłem drzwi co wcale nie było tak łatwe.
Poczułem jak Emily lekko zaczyna się kręcić. Przebudzała się.
 -Co się dzieje?- powiedziała otwierając lekko oczy.
-Jesteśmy w domu.
-Gdzie? - Dziewczyna zareagowała jakby wylano na nią kubeł zimnej wody.
-Spokojnie. Naszych to znaczy mojej mamy i twojego ojca nie ma.
-Bardzo mnie to uspokoiło. Co ty robisz?
-Chciałem Cie zanieść do pokoju.
-Umiem chodzić.
-Jeszcze jakąś minute temu śliniłaś się w moja bluzkę.
-Nie prawda. - Powiedziała dotykając dłonią swoich ust.
-Żartuje.- Wyszliśmy po schodach. Nadal miałem w ramionach Emily, która nie miała nic przeciwko temu, że ją niosłem.
Kilka szybkich kroków i byliśmy w pokoju. Położyłem Emily na łóżku w moim pokoju.
-Dziękuje ale mogłam sama iść.
-Mogłaś mi to powiedzieć na dole.- Dziewczyna szeroko się uśmiechnęła.
Wyciągnąłem z szafki koszulkę.
-Trzymaj. Wiesz gdzie jest łazienka.
-Dzięki. Wzięłam ode mnie koszulkę i wyszła z pokoju.
- Usiadłem na łóżku. Teraz wydawało się jakby bardziej wygodne niż dotychczas. Sięgnąłem do kieszeni po telefon. Tam go nie było. Poczułem lekki strach. Później przypomniałem sobie, że został w samochodzie. Wyszedłem z domu i zabrałem zagubiony przedmiot. Wróciłem do mojego pokoju. Emily jeszcze nie było. Słyszałem szum wody.
Kolejny raz usiadłem na łóżku. Włączyłem telefon i na ekranie pokazało się kilka wiadomości
„Gdzie jesteście?” Louis 
Kolejna od Zayna.
„Jeśli ją skrzywdzisz to Cie zabije” Zayn
Czyli jednak widział, ze odjeżdżamy. Pomyślałem. Wiedziałem, ze groźba Zayna może okazać bardzo realna. Zależało mu na Emily. Był jednak cały czas moim przyjacielem. Widział, że odjeżdżamy ale nie zatrzymał nas. Z rozmyśleń wyrwała mnie Emily. Stała z mokrymi włosami i w mojej koszulce, która ledwo zakrywała jej tyłek.
-Nie gap się tak.- Powiedziała i położyła się na moim łóżku. Nakryła się kołdrą prawie pod sama brodę. Nie chciałem więcej nic komentować. W głowie nadal miałem słowa Zayna. Pomimo tego, że moje ciało reagowało na każdy ruch Emily. Zrobiło mi się gorąco. To był dobry czas by się wycofać. -Dobranoc. - Powiedziałem i chciałem wyjść.
-Harry?
-Tak.
-Zostań. - powiedziała popatrzyła mi w oczy. Tak jakby jej spojrzenie mnie przyciągało. Moje ubranie nadal było lekko wilgotne. To było jednak silniejsze. Położyłem się obok Emily.
-Dobranoc. -Powiedziała i zamknęła oczy. Ostatnie spojrzenie na jej prześliczne usta. Zamknąłem oczy i odpłynąłem.     
    Obudziły mnie ciepłe promienie słońca. Otworzyłem oczy. Jednak nie zobaczyłem spiącej obok mnie dziewczyny. Gwałtownie wstałem co spowodowało lekkie zawroty głowy. Ostatni raz widziałem ja śpiącą obok siebie. Zszedłem na dół do kuchni.
Emily stała przy blacie kuchennym. Miała na sobie moja koszulkę i swoje czarne rurki. Podszedłem do niej i delikatnie położyłem dłonie na jej biodrach. Lekko podskoczyła co spowodowało u mnie wybuch śmiechu.
-Zwariowałeś?- Krzyknęła.
-Co robisz?
-Śniadanie.
-Jesz na śniadanie truskawki z bita śmietaną?
-Tylko to masz w lodówce. - Powiedziała Emily z wyrzutem. - Skończyłeś?
-Dopiero zacząłem i przyciągnąłem dziewczynę jeszcze bliżej siebie.
 -Harry. Proszę zostaw mnie.
-A jak nie to co? - Emily gwałtownie się do mnie odwróciła i poczułem coś miękkiego i klejacego na moim policzku.
-To właśnie to.- Powiedziała i zaczęła się śmiać.
-Tak chcesz się bawić?- Zebrałem ręką to co miałam na policzku i wyciągnąłem przed siebie.
 -Proszę nie.- Emily zaczęła cofać się. Miała jednak na swojej drodze przeszkodę w postaci szafki.
-Nie uciekniesz. Powiedziałem i dotknąłem jej policzka pozostawiając biały ślad.
 -Fuj.- Blondynka przejechała palcem po policzku i go oblizała. - Chociaz nawet to słodkie.
-Daj spróbować. -Powiedziałem i podszedlem do Emily.
-Masz swoje.- Dzieliły nas centymetry.
-Może zrobimy wymianę?
-Lubisz układy co?
-Nawet nie wiesz jak bardzo. - Chciałem poczuć jej miękkie usta. Poczuć słodki smak jej ust.
Nagle usłyszeliśmy otwieranie drzwi. Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. Nie zwiastowało to nic dobrego. Kląłem w myślach. Dlaczego akurat teraz.
W wejściu do kuchni stanęli nasi rodzice. Patrzyli na nas szeroko otwartymi oczyma.
-Hej. -Powiedziałem przerywając niezręczna sytuacje.
-Emily kochanie co tutaj robisz? - Powiedział ojciec Emily. Popatrzyłem na Emily, która wyglądała jakby zapomniała jak się mówi.
-Spała tutaj wróciliśmy późno z imprezy. - Powiedziałem za nią. Mężczyzna tylko lekko mnie skarcił wzrokiem.
-Właśnie tak – dopiero teraz Emily oprzytomniała.
-Co wam się stało?- zapytała mama.
-Mieliśmy mały problem z bita śmietaną. - odpowiedziała Emily.
-Rozumiem.
-Emilu wytrzyj się. Zawiozę Cie do domu. - Powiedział stanowczo ojciec dziewczyny i wyszedł z domu.Emily tylko szybko się pożegnała i zrobiła to samo. Zostałem sam z mama, która patrzyła na mnie w dziwny sposób.
-Harry chyba musimy porozmawiać. Powiedziała i wskazała mi kanapę w salonie

~~
Rozdział jest.
Przepraszam ja nie wiem nie umiem się zebrać w sobie i napisać czegoś od tak. 
Jestem beznadziejna w pisaniu czegoś w terminie.
Teraz czeka mnie wiele zmian. Nowa szkoła. Wyprowadzka. Pożegnanie z przyjaciółmi. Będzie się działo.
Wyprzedzam pytania.
Emily nie wybaczyła. Pamięta o tym co było. Nie jest łatwo zostawić wszystko za sobą.  Nie jest tez łatwo być w tym wszystkim. Każdego dnia obwiniać się i zastanawiać.
Przeżyłam coś takiego i wiem, ze jest cholernie trudno. Tym, że zachowywałam się jak pokrzywdzona gówniara popsułam sobie ostatni rok przyjaźni. Dobra tyle z moich życiowych przemyśleń.
Nawet nie wiecie jak się ciesze, ze jesteście. Czasami najdrobniejszy komentarz sprawia, ze uśmiecham się cały dzień.  Uwielbiam Was wszystkich i dziękuje z całego serca. Jesli macie jakieś pytania wiecie gdzie mnie znaleźć ask :)
 mnie naprawdę cieszy każdy komentarz

CZYTASZ=KOMENTUJESZ